Każdy właściciel psa czy kota ma świadomość tego, że jego podopieczny nie zawsze jest potulny jak przysłowiowy baranek i zdarza się, że może pokazać kły – a nawet pazury. Szkody wyrządzone przez zwierzęta towarzyszące człowiekowi w codziennym życiu mogą być niestety dotkliwym przeżyciem finansowym dla właścicieli takich zwierząt. W zasadzie w wielu przypadkach nie byłoby problemu, gdyby właściciel posiadał stosowne ubezpieczenie, z którego można by było pobrać środki na naprawę ewentualnych szkód powstałych na skutek działalności czworonoga. Niestety w naszym kraju tego typu produkty ubezpieczeniowe należą do rzadkości, a osoby przyznające się do posiadania takiej polisy są bardzo często traktowane jako nadgorliwe, a przecież zniszczenia dokonane przez psa czy kota, a nawet uszkodzenia ciała powstałe na skutek pogryzienia, można by było w jakimś stopniu załagodzić. Takie ubezpieczenia znane są w wielu rozwiniętych krajach europy zachodniej, a w niektórych istnieje nawet obowiązek ubezpieczania zwierząt. Czy jednak ten zwyczaj przyjmie się w naszych warunkach, skoro znaczny procent właścicieli psów oszczędza nawet na obowiązkowych szczepieniach przeciw wściekliźnie?
Kaganiec to nie wszystko, czyli jak ubezpieczyć psa
31
gru
